Zakopane artystek

W znakomitym towarzystwie Zofia Urbanowska, konińska pisarka, dziennikarka i patronka Miejskiej Biblioteki Publicznej w Koninie, trafiła na łamy jednego z rozdziałów książki Natalii Budzyńskiej Zakopane artystek.

„Ten schemat nieustająco się powtarza. W różnego rodzaju opracowaniach dotyczących fenomenu Zakopanego znajdujemy zwykle kilka dyżurnych nazwisk: Asnyk, Witkiewicz, Sienkiewicz, Kossak, Żeromski, Tetmajer, Strug, Miciński, Makuszyński, Rydel, Malczewski, Stryjeński, Choromański, Zamoyski. Artystek związanych z Zakopanem się nie wymienia. Czasem zdarzają się wyjątki, w opowieściach i wspomnieniach pojawiają się, lecz zawsze jako towarzyszki mężczyzn, w roli podległych im żon, matek, sióstr, kochanek, koleżanek, obiektów seksualnych. Chciałam, żeby wyszły na ulice Zakopanego. Chciałam je uwolnić od lakonicznego określenia „towarzyszek” wielkich nazwisk siedzących przy kawiarnianym stoliku”.

I w kolejnych dwunastu rozdziałach Natalia Budzyńska daje głos ponad trzydziestu kobietom niezwykłym, jak Anna Libera, Maria Steczkowska, Jadwiga Łuszczewska (Deotyma), Helena Modrzejewska, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Maria Konopnicka, Zofia Nałkowska, Zofia Stryjeńska, Gabriela Zapolska, Irena Solska oraz Sobczak-Kłosowska i Helena Roj-Kozłowska. Wśród nich jest także Zofia Urbanowska. Do Zakopanego przywiózł ją jej mentor i opiekun Józef Sikorski, redaktor naczelny „Gazety Polskiej”, warszawskiego pisma z tradycjami, „do którego młodziutka Zofia pisywała Korespondencje znad Warty. Miała 24 lata, kiedy w 1873 roku przeniosła się spod Konina do Warszawy i zaczęła pracę w redakcji jako korektorka, a także jako nauczycielka na pensji Jadwigi Sikorskiej, córki Józefa. (…) Kiedy po raz pierwszy przyjechała z rodziną Sikorskich do Zakopanego, miała trzydzieści parę lat. Odtąd niemal co roku spędzała wakacje pod Giewontem. (…) Zakopane opisała obszernie w kilku numerach „Kroniki Rodzinnej”, a te obszerne korespondencje świadczą o jej dziennikarskim , reporterskim i publicystycznym talencie. Kilka lat później rozpoczęła pracę nad nową książką dla młodzieży, osadzając akcję w Tatrach. Sporo już o nich wiedziała”.

Róża bez kolców ukazała się w Warszawie w 1902 roku, wzbogacona o podtytuł Opowiadanie z przeszłości na tle przyrody tatrzańskiej. Jak zauważa N. Budzyńska, „Urbanowska zawarła w niej chyba wszystkie swoje wiadomości o tatrach, tak że niektórzy uważali, iż stworzyła coś w rodzaju encyklopedii z rycinami urozmaiconej warstwą fabularną”. Bohaterowie Opowiadania… podczas wędrówki często wręcz rozmawiają z Witkiewiczem, Sabałą, Chałubińskim, księdzem Stolarczykiem, Tetmajerem a nawet Deotymą. „To osoby, które sama Urbanowska poznała w Zakopanem, a echa tych spotkań zamieściła w książce. Tak jak to z Kasią Sobczakówną, góralską poetką. Poświęciła jej cały rozdział. I całe szczęście, bo gdyby nie umieściła w książce kilku jej wierszy, te przepadłyby na zawsze” – pisze Budzyńska. Jak ten:

Oj Czerwony Wirchu, oj ty gruba góro,

Niejedno już ciebie rysowało pióro!

Ty Czerwony Wirchu w lecie się zielenisz,

A w późnej jesieni jak lis się rumienisz.

Jest tam za Giewontem dosyć duże Piekło,

Żadne doń czarcisko jeszcze dusz nie wlekło,

Stój sobie Giewoncie, nie przykrzyj stać sobie,

Ty jeszcze zostaniesz, a ja legnę w grobie.

Oj ślicznyś Giewoncie, piękny pośród lata,

W kwiaty ozdobiony, jako panna jaka.

Działalność pisarska i dziennikarska Urbanowskiej, szczególnie ta związana z Tatrami, jest, okazuje się, bardzo ważna dla określenia tożsamości Górali Podhalańskich. Pisaliśmy o tym przy okazji publikacji w kwartalniku „Tatry”, wydawanego przez Tatrzański Park Narodowy (TPN) https://koninskafundacjakultury.pl/urbanowska-w-tatrach/ . Badania nad tożsamością górali TPN rozpoczął w 2019 roku pod roboczą nazwą „Tożsamość”. Celem było „ukazanie kultury Górali Podhalańskich i procesu kształtowania się ich tożsamości w ścisłym powiązaniu ze środowiskiem naturalnym”. Bogaty materiał, który w czasie realizacji projektu zebrano, został zaprezentowany w kwartalniku „Tatry” (nr 74, jesień 2020). Poczesne miejsce znalazła tam Róża bez kolców Zofii Urbanowskiej. Natalia Budzyńska z kolei pisząc o Urbanowskiej i kilkudziesięciu innych wybitnych artystkach pyta: skoro Witkiewicz, Chałubiński i Eljasz-Radzikowski są nazwani ojcami Zakopanego, to kim są jego matki, jakich dzieł są autorkami i jaki jest ich wkład we współtworzenie legendy stolicy polskich gór? By znaleźć odpowiedź, warto zajrzeć do Zakopanego artystek Natalii Budzyńskiej, które ukazało się nakładem Społecznego Instytutu Wydawniczego Znak w Krakowie.

Andrzej Dusza